Aromatyczna chwila nad filiżanką kawy wypełniła kuchnię i łatwo było celebrować ją dla niej samej.
Innym razem w głowie pijącego pojawiły się dwie możliwości: mówić do siebie lub nie mówić wcale. A za tymi możliwościami myśl: lepiej jest być z ludźmi - kawa smaczniejsza, słońce cieplejsze.
Człowiek jest istotą grupową. Jego tożsamość powstaje w relacji do innych osób. Jego Ja jest czymś lub kimś w nieustannej dyskusji z ważnymi życiowymi obiektami. Nawet, gdy jest sam, gada do grupy, w której przed chwilą był lub do której właśnie się wybiera. Mnich buddyjski pewnie nie chciałby się zastanawiać nad tym, w relacji do kogo został mnichem, ponieważ on chce zgubić i rozpuścić swoje Ja. Z drugiej strony rozpuszcza je, aby stać się nareszcie częścią jednej wielkiej całości, więc swoją medytacją potwierdza, że w zaraniu jesteśmy wszyscy pięknie połączeni. Połączenie to uzasadnia dążenia do dwóch różnych Nirvan: przestać czuć jako Ja, stać się całością lub czuć jako Ja integrujące swoje poszczególne kawałki, powstałe w relacji do świata i być w zgodzie z tym, kim się jest.
Siedząc więc przy filiżance kawy zastanawiam się, na jakiej podstawie budujemy realne relacje z ludźmi - przyjaźnie, związki, znajomości. Co dzięki nim zyskujemy? Co dajemy? Pewnie z ogólnego stwierdzenia: trzy rzeczy - tworzenie/przetwarzanie obrazu siebie, wspólne przeżywanie świata i spełnianie emocjonalnych potrzeb, niewiele wynika. Ale już szczegółowa i indywidualna odpowiedź na te pytania może być niezwykle odkrywcza. Byle się w nią nie zapaść, dystans wskazany.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Budda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Budda. Pokaż wszystkie posty
sobota, 11 września 2010
środa, 18 sierpnia 2010
Nie byłam w Rio
Popatrzyłam za siebie i próbowałam coś uchwycić. Popatrzyłam w lustro i tam też nic. Gdzie jestem? W zlepku własnych wspomnień, w próbach zrozumienia choć kawałka rzeczywistości i w ciągłym dążeniu do wypełnienia pustki. Na zdjęciu. W pracy. W rozmowie i w cudzych myślach. Blisko i daleko od ważnych ludzi. W mglistym marzeniu o tym, co mogłoby być.
Mam lat tyle i tyle, ukończyłam takie te, robię to i to. Lubię tego i tamtą. Śpię. Budzę się.
Do roboty zawsze jadę później, niż zwykle. Chwytam spadające z topól liście i cieszę się na nadchodzącą jesień. Mam plany i zachwyty nad światem. Nie mam pomysłu i przeraża mnie cień.
Pracuję nad sobą. Jak dorosnę zostanę, jak nie dorosnę, zawrócę. Śmieję się z siebie, ale akurat nie teraz.
No bo ostatecznie, coś trzeba o sobie postanowić. Nie da się o sobie nic postanowić. Nie łapię. Cały czas próbuję coś złapać. A chodzi mi o to, żeby się przez chwilę napawać siedzeniem przy kawie. Robię to.
Mam lat tyle i tyle, ukończyłam takie te, robię to i to. Lubię tego i tamtą. Śpię. Budzę się.
Do roboty zawsze jadę później, niż zwykle. Chwytam spadające z topól liście i cieszę się na nadchodzącą jesień. Mam plany i zachwyty nad światem. Nie mam pomysłu i przeraża mnie cień.
Pracuję nad sobą. Jak dorosnę zostanę, jak nie dorosnę, zawrócę. Śmieję się z siebie, ale akurat nie teraz.
No bo ostatecznie, coś trzeba o sobie postanowić. Nie da się o sobie nic postanowić. Nie łapię. Cały czas próbuję coś złapać. A chodzi mi o to, żeby się przez chwilę napawać siedzeniem przy kawie. Robię to.
Subskrybuj:
Posty (Atom)